Wywiad z Maciejem Turskim w magazynie “HUMAN”

Rozmawia: Piotr Sawczuk

Jeżeli budynek zostanie odpowiednio zaprojektowany i będzie właściwie użytkowany, jakie korzyści ekonomiczne odnotuje rodzina w nim mieszkająca?

To, że jedne budynki są wygodne w użytkowaniu, zapewniają bezpieczeństwo rodzinie a koszt ich utrzymania jest kilkukrotnie niższy od innych nie jest dziełem przypadku. Sednem sprawy nie są również zastosowane materiały. W budowie domu energooszczędnego kluczowy jest przemyślany i dopracowany projekt. Dom buduje się tylko raz. Projekt można poprawiać wielokrotnie.

Przemyślana koncepcja domu – bryły, konstrukcji, instalacji sanitarnych i teletechnicznych –  choć często pracochłonna i kosztowna – korzyści przyniesie już w trakcie budowy domu. Umożliwi uniknięcie jeszcze kosztowniejszych błędów i poprawek. Pozwoli również podjąć bardziej świadome decyzje dotyczące technologii, którą chcemy wdrożyć w domu – która z nich okaże się kosztownym gadżetem, a która da realne korzyści? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie bez przygotowanego planu działania.

Jeszcze więcej korzyści ujawni się podczas użytkowania domu. Domy energooszczędne nie tylko są tańsze w codziennej eksploatacji, ale również mniej podatne na niszczące działanie czasu. Chociażby ze względu na lepszą wentylację, w pomieszczeniach nie zbiera się wilgoć i pleśń w okolicach okien. Ma to również wpływ na nasze zdrowie.

Wygodne systemy sterowania, które bardzo często są nieodłącznym elementem domu energooszczędnego, w wielu sytuacjach zadbają o komfort i wygodę, a co za tym idzie oszczędzą nasz czas. A to przecież druga, tuż za zdrowiem wartość nie do przecenienia.

 

Czy osiągnięcie wysokiego standardu energetycznego budynku jest bardzo kosztowne?

Nie bez powodu wprowadzono kilka poziomów energooszczędności budynków. Kluczowym parametrem, który je odróżnia jest roczne zużycie energii na każdy metr kwadratowy budynku. I tak dla konwencjonalnych domów parametr ten wynosi 120 kWh/m² rocznie, dla domów energooszczędnych 40 a dla domów pasywnych 15 – odpowiada to zużyciu ok. 1,5l oleju opałowego rocznie na metr kwadratowy domu. A są jeszcze budynki zero-energetycznie i plus-energetyczne!

Do realizacji każdego z tych wariantów potrzebne są inne techniki i inny zasób portfela. Nie dajmy się jednak zwariować! Jeśli szukamy najlepszego stosunku oszczędności do ceny, skupmy się na domach energooszczędnych (40 kWh/(m²·rok) – czyli NF40). W tym wariancie koszt budowy domu w stosunku do tradycyjnego może być wyższy o ok. 25-35%. Koszt ten jednak należy traktować jako inwestycję – i to o całkiem niezłej stopie zwrotu. A sytuację poprawia jeszcze dofinansowanie z NFOSiGW (Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej) – można się spodziewać dofinansowania na poziomie 30 tysięcy złotych.

 

Inwestując w dobrej jakości materiały izolacyjne, koszty ogrzewania mogą zmniejszyć się nawet o 30%. Na co należy zwrócić uwagę przy wyborze takich materiałów?

Dobór materiału izolacyjnego jest relatywnie prosty, gdyż jeden prosty parametr powie nam wszystko o jego zdolnościach izolacyjnych. Jest to parametr lambda (λ) – im niższy, tym lepiej i – oczywiście – drożej. To nie zasobność portfela, ani rzut kością powinien jednak decydować o tym, jak skuteczny materiał izolacyjny wybierzemy, a projekt, który precyzyjnie określa, jakie materiały o jakich parametrach należy zastosować.

Niejednokrotnie słyszy się jednak od specjalistów, że dany materiał izolacyjny „nie trzyma parametrów” – czyli w rezultacie jego wskaźnik lambda został sztucznie zaniżony przez producenta. Jakość styropianu konkretnych producentów poręczać mają kolejne certyfikaty i stowarzyszenia jakości. Warto się nimi wesprzeć przy wyborze. Pamiętajmy, ze zawsze możemy wziąć próbkę materiału i przesłać do odpowiedniego laboratorium do przetestowania. Jest jeszcze prostszy sposób – np. w przypadku styropianu możemy go po prostu zważyć. Jeśli okaże się lżejszy, niż deklaruje producent, to może to świadczyć o jego obniżonej jakości.

 

Co jeszcze może przyczynić się do energooszczędności domu?

Udręką domów energooszczędnych są mostki cieplne. Co z tego, że nasz dom zbudowany jest niczym termos jeśli jest… otwarty. Mostki cieplne, niczym radiatory procesora (ewentualnie inne porównanie – niczym rozszczelnione okno zimą) wyprowadzają ciepło z budynków. Przyczyną ich powstawania mogą być błędy konstrukcyjne (takie jak brak zastosowanych odpowiednich przegród w konstrukcji balkonu) lub zaniedbania wykonawcy (spowodowane na przykład niedbałym łączeniem elementów izolacyjnych). Niezależnie od przyczyny całkowite wyeliminowanie mostków cieplnych jest niemożliwe, jednak zarówno projektant jak i wykonawcy powinni jak najbardziej zminimalizować ich wpływ na ogólną izolację budynku.

Innym narzędziem skutecznie obniżającym koszt użytkowania budynku jest automatyka, potocznie nazywana inteligentnym domem. Dzięki indywidualnemu dostosowaniu temperatury w każdym pomieszczeniu, możliwości jej zmiany w cyklu dziennym, tygodniowym i rocznym możliwe jest znaczące obniżenie kosztów. Tutaj każdy stopień ma znaczenie. Dodatkowe oszczędności pojawią się dzięki racjonalnemu zarządzaniu odbiornikami energii elektrycznej – przede wszystkim źródłami światła.

Pojawia się jeszcze jeden czynnik, którego nie da się stabelaryzować ani zaplanować. Jest to czynnik ludzki. Potrzeby i przyzwyczajenia każdego człowieka są inne. W skrajnym przypadku nawet najbardziej energooszczędny budynek nie spełni swojej roli, jeśli w nieskończoność powielane będą nieprawidłowe nawyki, takie jak długotrwałe przewietrzanie pomieszczeń, przegrzewanie pojedynczych stref czy nie odpowietrzanie grzejników.

 

Czy dom energooszczędny może równać się dom inteligentny?

Pojęcia dom energooszczędny i dom inteligentny nie mogą być używane naprzemiennie. Choć wiele je łączy, to jeszcze więcej dzieli. Pierwsze związane jest z parametrami cieplnymi. Dom energooszczędny to po prostu dom, który został skonstruowany, by nie tracił ciepła, a więc był tańszy w eksploatacji. Drugi termin określa dom wyposażony w system automatyki, czyli możliwość centralnego sterowania wszystkimi instalacjami, jak np. oświetleniem, wentylacją, multimediami, jak również ogrzewaniem. I choć nie będzie dla nas partnerem do gry w szachy, zwyczajowo nazywany jest domem inteligentnym.

Co w takim razie je łączy? Domy o najlepszych parametrach oszczędnościowych nie mogą funkcjonować bez centralnego systemu zarządzania. Tylko dzięki zintegrowaniu systemów grzewczych, wentylacji, klimatyzacji, a nawet oświetlenia możliwe jest utrzymywanie parametrów domu pasywnego, czy zero-energetycznego.

 

Czy Polacy na mapie Europy, „są bardzo energochłonni”?

Jak wspomniałem powyżej, koszt budowy domu energooszczędnego w Polsce szacuje się na ok. 30% wyższy od domu klasycznego. W przypadku rynku niemieckiego jest to jedynie 10% – i tam mało kto się na nie nie decyduje. Podobne proporcje dotyczą innych krajów wysokorozwiniętych – również skandynawskich.

Niewielka liczba domów energooszczędnych, wciąż kulejąca kultura techniczna wielu wykonawców oraz położenie geograficzne naszego kraju decydują o tym, że jesteśmy w trudnej sytuacji w porównaniu do innych krajów Europy.

Pocieszać nas może jednak fakt, że zaledwie kilkanaście lat temu budowa domu energooszczędnego w Niemczech również wiązała się z dużo wyższym kosztem. Wszystko wskazuje więc na to, że w najbliższych latach możemy spodziewać się małej rewolucji w budownictwie.

 

Europejska Agencja Środowiskowa (EEA) opracowała ranking, według którego aż 6 polskich miast, znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w Europie. Niestety, nadal, duża część Polaków mieszka w niedocieplonych, ogrzewanych węglem domach, które emitują groźne zanieczyszczeniaWysoka energochłonność budynków negatywnie wpływa na jakość powietrza. Jak możemy to zmienić? Jakie konsekwencje może to wywoływać?

Rzeczywiście tak jest. Miałem niestety okazję również zapoznać się z tym raportem – wyprzedza nas jedynie Bułgaria. Zaś miasta Europy zachodniej zajmują kluczowe miejsca, ale na końcu tej listy. W prasie sprzed stu lat, poziom rozwoju gospodarczego poszczególnych krajów Europy symbolizowano wielkością kominów i ilością wydostających się z nich spalin. Sporo się w tym czasie zmieniło. Myślę, że ranking EEA jest nie tylko wskaźnikiem jakości życia, ale również wskaźnikiem kondycji gospodarki – dziś nastawionej na zrównoważony rozwój. W tym wypadku wnioski – niestety – nasuwają się same. Przed nami lata, a może pokolenia ciężkiej pracy. Jest jednak szansa na przyspieszenie tej tendencji – mam tu na myśli wzrost świadomości społeczeństwa na temat technologii, jaką dzisiejszy rynek oferuje. Potrzebni są ambasadorowie, którzy poniosą wieść, że ekologiczne i ekonomiczne często idzie ze sobą w parze.