Mity inteligentnych domów: Instalacja wymaga poważnego remontu

Na montaż systemu automatyki w swoim domu decydują się głównie osoby, które planują, lub są w trakcie budowy, bądź remontu mieszkania. Poświęcają każdy wolny moment na analizowanie wszystkiego, począwszy od piasku do betonu, na piasku w doniczce kończąc. Wtedy też poznają dostępne na rynku produkty oraz usługodawców. Wieloletniemu lokatorowi, nawet największemu fanowi technologii, miłośnikowi własnych czterech kątów, rzadko przychodzi do głowy myśl wdrożenia gruntownych zmian. Czasami dlatego, że minął już największy zapał twórczy. Czasem, gdyż nie sądzi, że to możliwe. W tym artykule znajdziemy rozwiązania tego problemu.

Pierwsze, to metoda bezprzewodowa. W ciągu ostatnich kilku lat, pojawiło się wiele takich rozwiązań. Często, z definicji, mają identyczną funkcjonalność, co „klasyczne” systemy przewodowe. Ich atuty przedstawiane są następująco:

  • Łatwa i szybka instalacja
  • Brak potrzeby zaplanowania całości wcześniej, i przygotowania okablowania „na każdą okoliczność”
  • Możliwość budowy systemu etapami
  • I, co najważniejsze dla producentów, duża liczba osób, które mogą z nich skorzystać. Każdy mieszkaniec, domu lub mieszkania, jest potencjalnym klientem. Jestem skłonny stwierdzić, że potencjalna grupa klientów na systemy bezprzewodowe może być tysiąc razy większa, niż przewodowe.

Nie widzimy jednak wielkiego wybuchu tego rynku. Instalatorzy do systemów bezprzewodowych podchodzą dość sceptycznie. To nie zachęca nabywców do inwestycji. Jakie pojawiają się obawy? Pierwsza i najważniejsza – stabilność działania systemu. Gdy każde urządzenie z każdym komunikuje się radiowo, w eterze musi być wiele „szumu”, tzw. smogu informacyjnego. Dodajmy fale telewizyjne, sieci komórkowe, Wi-Fi, Bluetooth i wszystkie inne sygnały elektromagnetyczne, wydaje się niemal pewne, że czasem jakiś komunikat w bezprzewodowym systemie automatyki może się zagubić.

Nowoczesne systemy bezprzewodowe są zabezpieczone na taką ewentualność. Wspiera je struktura. Poprzedniej klasy systemy działały na zasadzie Master-Slave, tzn. centrala zbierała komunikaty bezpośrednio (lub za pomocą wzmacniaczy) od wszystkich urządzeń. W ten sposób, powstawała sieć w kształcie gwiazdy (połączenia „jeden do jednego”). W przypadku awarii centrali, praca systemu ustawała. Dzisiejsze metody są o wiele skuteczniejsze. Opierają się na strukturze siatki (z ang. mesh). Polega to na tym, każde urządzenie aktywne jest jednocześnie wzmacniaczem. Jeżeli powstaną jakiekolwiek trudności w komunikacji, sygnał zostaje przekierowany do innego odbiornika. Każdy producent posługuje się także swoimi, często sekretnymi, technikami, próbując osiągnąć niezawodność.

Niestety, to nie rozwiązuje wszystkich problemów. Pewien mój klient mieszkał obok lotniska. Gdy radary kontroli lotów pracowały na najwyższych mocach, zasięg urządzeń bezprzewodowych spadał niemal do zera. Zawodził nie tylko bezprzewodowy system automatyki. Pilot do samochodu wymagał zbliżenia się na nie cały metr, by przebić się przez sygnały w powietrzu! To czynniki zewnętrzne, których producent sprzętu nie uwzględni przy reklamacjach. Źródłami zakłóceń są też nierzadko np. linie wysokiego napięcia. Pole elektromagnetyczne bywa nierównomierne i tworzyć odnogi zakłócające pracę instalacji, tzw. wąsy. Praktycznie cały bezprzewodowy osprzęt automatyki w Polsce pracuje w nielicencjonowanym, wąskim paśmie 868 MHz. Zdarzają się, że instalacje sąsiadów się wzajemnie zakłócają. Sąsiad w garażu może mieć falownik, albo wielki magnes (dlaczego nie?), który uczyni komunikację zasadniczo niemożliwą. Mimo wielu prób, nigdy nie przyjęły się też w automatyce przemysłowej – tam na trzech pierwszych miejscach listy priorytetów znajduje się niezawodność. Rozwiązania bezprzewodowe są mniej stabilne od przewodowych, i to jest fakt.

Instalacja systemu bezprzewodowego jest rzeczywiście znacznie łatwiejsza i szybsza. Z tego powodu cała usługa wydaje się być tańsza. Urządzenia te okazują się w praktyce jednak trochę droższe od swoich przewodowych odpowiedników. nie oszczędzimy w tej kwestii. Zamiast modułów wielofunkcyjnych umieszczonych w szafie rozdzielczej, należy nabyć większą liczbę urządzeń montowanych lokalnie, w wielu częściach mieszkania. Każde to osobna obudowa, elektronika, i wreszcie – marża producenta. Brak konieczności wcześniejszego projektowania może oznaczać natomiast, że brakuje dokumentacji, a całość wykonano bez wizji, na kolanie. Zaplanowany i przemyślany dom zawsze będzie tańszy, bardziej niezawodny i komfortowy w użyciu, niezależnie czy przewodowy, czy nie.

Czy zatem systemy bezprzewodowe, to zło wcielone? Absolutnie nie! W wielu sytuacjach są najlepszym rozwiązaniem! Przede wszystkim, doskonale sprawdzają się w mieszkaniach, im mniejszych tym lepiej. Nie zajmują wtedy cennych metrów kwadratowych zajmowanych przez, na ogół, sporą rozdzielnię elektryczną. Wymyślne funkcje, dostępne w rozwiązaniach przewodowych, nie są tam potrzebne (np. integracja paneli fotowoltaicznych i pomp ciepła). Idealnie się wpisują również jako rozbudowa systemów kablowych.

Gdy zechcesz wdrożyć nowy element do przygotowanego projektu, albo po prostu zmieni się funkcja jakiegoś pokoju, możesz wprowadzić zmiany korzystając komunikacji radiowej. To też właściwie jedyna opcja, by przycisk, czy czujnik, zamontować na szklanej ścianie. Choć, czy rzeczywiście unikniesz przewodów? Częściowo tak. Jednak żaluzje, czy oświetlenie, i tak wymagają zasilania, którego bezprzewodowo nie prześlemy.

Rozwiązanie drugie, to techniczne przygotowanie nieruchomości do wdrożenia automatyki przewodowej, w przyszłości. Nazywamy je „Smarthome Ready”. Cała struktura i okablowanie jest gotowe, by pewnego dnia rozpocząć instalację. Odchodzi wtedy najdroższy składnik automatyki – sterowniki. To szczególnie przydatne narzędzie dla osób, które chcą przesunąć część wydatków w czasie, lub rozbudowywać system etapami. Koncept ten ma większość zalet systemu bezprzewodowego, acz musi zostać zaplanowany, i wykonany, odpowiednio wcześniej. [Słowem komentarza: Dla spójności narracji, przesunąłem fragment o „Smarthome ready” na początek akapitu]

Powiem jeszcze coś, o czym wielu zapomina. W niektórych przypadkach, poprowadzenie okablowania będzie możliwe bez gruntownej modernizacji lokalu. Korzystając z sufitów podwieszanych, lub ścianek gipsowo-kartonowych, możemy rozłożyć przewody niemal bezinwazyjnie. To wsparcie także dla technik bezprzewodowych, gdzie, mimo wszystko, czasem bez zasilania ani rusz.

Czy instalacja systemu inteligentnego domu wymaga remontu? Nie, możesz zainstalować technologię Smarthome w swoim mieszkaniu bez kucia ani jednej ściany. Czy takie rozwiązanie jest wystarczające? Całkiem prawdopodobne, że kable jednak będą potrzebne. W razie czego, da się położyć je bez modernizacji. Czy tak osiągniesz  zamierzony efekt? Możliwe. Mit obalony, połowicznie.

 

—Aktualizacja z 3 października 2015 roku—

Artykuł ten, poprawiony i rozszerzony, został wykorzystany w mojej książce „10 mitów inteligentnych domów”.

Instalacja wymaga poważnego remontu

Jesteś zainteresowany tą pozycją? Możesz bezpłatnie pobrać książkę ze strony www.futunext.com/10mitow.