Kurs wprowadzający SmartHome Ready – Nowoczesne instalacje domowe – Część VI – Wdrożenie systemu w Twoim domu

Podczas pracy na kolejnych instalacjach zaczęliśmy obserwować pewien powtarzający się schemat –
zarówno wykonawcy innych branż, jak i inwestorzy traktowali nas jako główne źródło wiedzy o aktualnym
stanie prac, kolejnych etapach w realizacji czy nawet szczegółach technicznych nie do końca związanych z
systemami automatyki, które wdrażaliśmy. Zaczęliśmy zadawać sobie pytanie – dlaczego tak się dzieje.
Wszak każdy wykonawca za cel stawia sobie jak najsprawniejsze zrealizowanie swoich zadań, a te
wymienione powyżej należą na ogół do kierownika budowy lub inwestora zastępczego. Najczęściej jednak
na tych budowach nikogo takiego w ogóle nie było – zadanie to najczęściej pełnił sam inwestor, poświęcając
kolejne dni urlopu na koordynację prac.

Nie wydaje się więc dziwne, że chciałby znaleźć wśród wielu wykonawców, jednego, na którego mógłby
przerzucić trochę obowiązków. Dlaczego jednak trafiało na nas – twórców inteligentnych domów – a nie
wykonawców podłóg czy instalacji sanitarnych? Z kilku powodów:

• Jesteśmy wykonawcami, których praca trwa najdłużej. Rozpoczynamy prace projektowe najpóźniej w
stanie surowym zamkniętym budynku i kończymy programować, gdy rodzina już mieszka w nowym
domu.
• Jesteśmy najbardziej interdyscyplinarnymi wykonawcami. Instalacja automatyki łączy elektrykę,
oświetlenie, ogrzewanie, instalacje sanitarne. Często, razem z automatyką, wykonujemy również
system alarmowy, instalację teletechniczną, multimedialną i inne. Musimy współpracować nie tylko z
inwestorem i projektantem wnętrz, ale właściwie z każdym wykonawcą na obiekcie.
• Musimy być zorganizowani. Aby zapanować nad wszystkimi pracami, ustaleniami i zmianami
bieżącymi musieliśmy wypracować sprawne sposoby komunikacji i przechowywania informacji,
których inni wykonawcy po prostu nie potrzebują.

W konsekwencji często koordynowaliśmy prace innych wykonawców, a nasze kompleksowe projekty całego
okablowania budynku ograniczały liczbę konfliktów i przeróbek w budynku. Budowa domu ostatecznie
okazywała się dla inwestora tańsza i wcześniej zakończona. Powyższe wnioski wydają się jednak oczywiste
dopiero teraz, widziane z perspektywy kilku lat.

Nie każdy jednak jest zainteresowany instalacją automatyki w swoim domu. Wiele osób podchodzi
sceptycznie do nowych rozwiązań. Inni nie chcą, lub nie mogą sobie pozwolić na dodatkowy koszt związany
z tym rozwiązaniem. Jednak wszyscy chcieliby zakończyć swoje inwestycje bez opóźnień i dodatkowych
kosztów. Zamiast tego jednak na budowie mnożą się konflikty – pomiędzy różnymi instalacjami oraz –
niestety – wykonawcami. Jaka jest tego przyczyna?

Nowoczesny dom coraz bardziej przypomina skomplikowaną maszynę niż prostą konstrukcję zapewniającą
dach nad głową. Kiedyś instalacja elektryczna była prosta – wystarczała jedna żarówka na środku pokoju i
jedno, dwa gniazdka na ścianie. W przypadku zwarcia trzeba było wkręcić nowy „korek” i było po kłopocie.

Teraz oczekiwania są jednak większe: oczekujemy nie tylko większej liczby punktów świetlnych i gniazd, ale też lepszego zabezpieczenia instalacji elektrycznej, by była bezpieczna dla domowników. Wymagamy lepszego uziemienia. Wymagamy gniazd telewizyjnych w kilku pomieszczeniach. Wymagamy sieci komputerowej oraz zasięgu Wi-Fi w całym domu. Wymagamy domofonu, elektrycznych żaluzji, czujników pożarowych, kina domowego w salonie i wielu innych instalacji.

Mnogość oczekiwań Inwestora oraz mnogość instalacji i technologii nie odpowiada jednak bezpośrednio na pytanie – skąd biorą się konflikty. By odpowiedzieć na nie właściwie, należy przyjrzeć się powstawaniu domu krok po kroku. Najczęściej inwestor zaczyna przygodę z budową domu od przeglądania projektów domów dostępnych w Internecie. projekty takie zawierają również instalacje sanitarne oraz elektryczne, więc wydawać by się mogło, że po wybraniu wymarzonego projektu domu reszta pójdzie z górki – konstrukcja budynku zostanie wykonana dokładnie według projektu, tak samo instalacje sanitarne i elektryczne.

W praktyce nie spotkaliśmy się jeszcze nigdy z takim obrotem spraw. Zawsze pojawiają się zmiany względem zakupionego projektu. Czasami drobne, jak np. przesunięcie ścianki, czasami poważniejsze jak np. reorganizacja całego piętra. Praktycznie zawsze jednak oświetlenie i gniazda elektryczne są planowane od początku. W przypadku korzystania z usług projektanta wnętrz, powstaje przynajmniej projekt umiejscowienia gniazd, opraw oświetleniowych i włączników. Choć i wtedy podczas samej realizacji pojawiają się zmiany – przeniesienie włączników na inną ścianę, dodatkowe punkty świetlne czy dodatkowe gniazda.

W konsekwencji nad biegiem realizacji nikt nie panuje w pełni. Analogiczne problemy pojawiają się przy przeprojektowywaniu instalacji gazowych i wodnych. Okazuje się wtedy, że trasy elektryczne i gazowe krzyżują się w niedozwolony sposób i konieczne są poprawki „na gorąco”.

Jednak właściwe kłopoty zaczynają się później. Mniej przezorny inwestor podczas prac wykończeniowych zada sobie pytanie – a co z Internetem? Szybki telefon do lokalnego dostawcy i – wydaje się – problem rozwiązany. W jeden dzień ekipa doprowadzi przewód internetowy ze studzienki teletechnicznej, doprowadzą również przewody do kilku najważniejszych pomieszczeń a resztę załatwi się przecież bezprzewodowo. A projekt wykonanej instalacji? Niepotrzebny, przecież to raptem kilka dodatkowych kabelków. Następnie przychodzi pora na alarm. Firmy ochroniarskie z przyjemnością zainstalują w domu czy mieszkaniu system alarmowy – i sytuacja się powtarza. Po kilku dniach nowe kable do czujek i klawiatur są poprowadzone. Bez projektu, bez weryfikacji, bez jakiejkolwiek kontroli. A jeśli alarm, to i rolety antywłamaniowe – nowa ekipa, nowe przewody i załatwione. Rolety w salonie zapewniają kinową ciemność – a więc kino domowe! Jeśli nie projektor z ekranem elektrycznym to przynajmniej głośniki w standardzie Surround podłączone do telewizora. Przecież to tylko kilka bruzd w tynku – zamaluje się! Można by było wymieniać kolejne instalacje, ale poprzestanę na tych. Wielość ekip, brak odpowiedzialności
i projektu generuje chaos, opóźnienia i błędy.

Zupełnie inaczej przedstawiałaby się sytuacja, w której całość okablowania budynku zostaje zaprojektowana
przez jedną osobę. Inwestor i projektant wnętrz wszelkie zmiany przekazują tej właśnie osobie, która aktualizuje dokumentację. Nazwijmy tą osobę koordynatorem. W przypadku nowych oczekiwań, jak rolety elektryczne, elektryczna brama wjazdowa czy nagłośnienie salonu to rolą koordynatora jest zaplanować odpowiednie okablowanie i niezbędną infrastrukturę. Na podstawie wszystkich ustaleń koordynator realizuje projekt wykonawczy okablowania, który jest w stanie zrealizować jedna ekipa elektryków. Oznacza to, że wystarczy przeszkolić z obsługi projektu tylko jednego wykonawcę, a potem tylko jego rozliczać z rezultatów prac. Daje to czytelny podział odpowiedzialności.

I choć takie podejście wydaje się „jedynie słuszne” i oczywiste, to nie my na nie wpadliśmy. To nasi klienci, poprzez swoje oczekiwania doprowadzili nas do tego wniosku. Tym bardziej, że drugiego takiego rozwiązania na rynku nie było. Klienci poprosili nas o taką usługę, więc zaczęliśmy ją po prostu oferować.

Na przestrzeni czasu usługa, w której projektujemy całość instalacji kablowych a później koordynujemy jej realizację przybierała różny kształt i nazwy. Zbieraliśmy nasze najlepsze praktyki i doświadczenia z tworzenia inteligentnych domów oraz innych instalacji przewodowych w budynkach i ubraliśmy to wreszcie w formę produktu kompleksowego, najwygodniejszego dla klienta, jaki tylko mogliśmy wymyślić. Na początku składał się ze stałych telefonicznych konsultacji z koordynatorem, kilku wizyt kontrolnych, w których zawierało się również przeszkolenie wykonawcy okablowania oraz – przede wszystkim – spójnego projektu wszystkich instalacji kablowych opracowanego we współpracy z klientem. Projektu spersonalizowanego, dopasowanego do potrzeb inwestora.

Był to zaczątek projektu SmartHome Ready. Najpierw oferowaliśmy usługę przede wszystkim inwestorom, którzy chcieli przygotować swój dom na wdrożenie automatyki w przyszłości, albo swój inteligentny dom rozbudowywać etapami. To samo tyczyło się systemów alarmowych i monitoringu – klienci chcieli mieć przygotowaną całą infrastrukturę, ale nie mogli udźwignąć od razu największego kosztu tych rozwiązań – sprzętu.

Następnie historia przybrała nieco nieoczekiwany obrót. Przeprowadziliśmy badania na próbce ponad dwudziestu tysięcy inwestorów, projektantów i wykonawców z szeroko pojętej branży budownictwa i okazało się, głównym odbiorcą usług SmartHome Ready nie jest wcale inwestor „chętny na inteligentny dom później”. A więc kto? Okazało się, że każdy inwestor budujący dom bez wsparcia kierownika projektu, czy inwestora zastępczego doświadcza znaczących opóźnień w realizacji swojej inwestycji. Sięgają one średnio dziesięciu miesięcy i generują koszt co najmniej 2500

złotych miesięcznie. W końcu rodzina musi gdzieś przez ten czas mieszkać. Gdyby nie opóźnienia, mogłaby również gotowy dom wynajmować przez te dziesięć miesięcy – zasada kosztu alternatywnego. Daje to łączną kwotę dwudziestu pięciu tysięcy złotych za opóźnienia. Drugim kosztem, który badania ujawniły był koszt przeróbek nieskoordynowanych instalacji. Wielokrotne zmiany tras kablowych i sanitarnych, kolejne tynkowania i wygładzanie ścian kosztowały inwestorów kolejne dwadzieścia pięć tysięcy złotych.  Zatem trudności w przygotowaniu wszystkich instalacji kosztują inwestora średnio pięćdziesiąt tysięcy złotych! Jest to kwota, za którą z powodzeniem wynająć można kierownika budowy. Ale statystyczny inwestor tego nie zrobi, bo uważa, że go nie stać i nie jest to warte swojej ceny. Statystyczny inwestor jest człowiekiem świadomym – wie, że kłopoty nadejdą, ale uważa, że musi im stawić czoła samodzielnie. Chętnie skorzysta ze wsparcia z zewnątrz, ale w imię niższych kosztów takiej usługi jest w stanie wziąć pewien wysiłek na siebie.

Bazując na tych obserwacjach uznaliśmy, że nasza usługa projektu wraz z koordynacją musi być zdecydowanie tańsza od alternatywy w postaci kierownika robót. Mając w pamięci świadomość klientów oraz ich niechęć do marnotrawienia środków, zaplanowaliśmy trzy warianty SmartHome Ready: od najtańszej, przypominającej raczej zestaw instrukcji do samodzielnej realizacji przez doświadczonego inwestora, przez najpopularniejszą opartą na współpracy z koordynatorem do najdroższej, zawierającej szereg udogodnień usługi. Do każdego z pakietów dołożyliśmy kilka godzin konsultacji ze specjalistami przeróżnych branż oraz wideoszkolenia i poradniki, by inwestor miał narzędzia do samodzielnej realizacji wybranych przez siebie fragmentów. Ostatecznie każda zweryfikowana instalacja otrzyma certyfikat SmartHome Ready. Naszą strategią jest udostępnić naszą profesjonalną wiedzę w sposób odpowiedni dla każdego inwestora.

SmartHome Ready, to pierwsza, znana nam próba ustandaryzowania wszystkich instalacji w domu. Domów takich już z powodzeniem możemy szukać w całej Polsce. Naszymi rozwiązaniami interesuje się już prasa specjalistyczna oraz organizacje branżowe. Wierzymy, że niedługo każdy świadomy inwestor będzie znał i rozważał budowę swojego domu w standardzie SmartHome Ready. Wierzymy, że budowę domu można ułatwić. Puścić w niepamięć historie, które słyszeliśmy podczas badań rynku o wielomiesięcznych opóźnieniach, dziesiątkach tysięcy złotych dodatkowych kosztów i nadszarpniętych nerwach. Wierzymy, że nasz świat dąży do ułatwiania życia ludziom,

złotych miesięcznie. W końcu rodzina musi gdzieś przez ten czas mieszkać. Gdyby nie opóźnienia, mogłaby również gotowy dom wynajmować przez te dziesięć miesięcy – zasada kosztu alternatywnego. Daje to łączną kwotę dwudziestu pięciu tysięcy złotych za opóźnienia. Drugim kosztem, który badania ujawniły był koszt przeróbek nieskoordynowanych instalacji. Wielokrotne zmiany tras kablowych i sanitarnych, kolejne tynkowania i wygładzanie ścian kosztowały inwestorów kolejne dwadzieścia pięć tysięcy złotych.  Zatem trudności w przygotowaniu wszystkich instalacji kosztują inwestora średnio pięćdziesiąt tysięcy złotych! Jest to kwota, za którą z powodzeniem wynająć można kierownika budowy. Ale statystyczny inwestor tego nie zrobi, bo uważa, że go nie stać i nie jest to warte swojej ceny. Statystyczny inwestor jest człowiekiem świadomym – wie, że kłopoty nadejdą, ale uważa, że musi im stawić czoła samodzielnie. Chętnie skorzysta ze wsparcia z zewnątrz, ale w imię niższych kosztów takiej usługi jest w stanie wziąć pewien wysiłek na siebie.

Bazując na tych obserwacjach uznaliśmy, że nasza usługa projektu wraz z koordynacją musi być zdecydowanie tańsza od alternatywy w postaci kierownika robót. Mając w pamięci świadomość klientów oraz ich niechęć do marnotrawienia środków, zaplanowaliśmy trzy warianty SmartHome Ready: od najtańszej, przypominającej raczej zestaw instrukcji do samodzielnej realizacji przez doświadczonego inwestora, przez najpopularniejszą opartą na współpracy z koordynatorem do najdroższej, zawierającej szereg udogodnień usługi. Do każdego z pakietów dołożyliśmy kilka godzin konsultacji ze specjalistami przeróżnych branż oraz wideoszkolenia i poradniki, by inwestor miał narzędzia do samodzielnej realizacji wybranych przez siebie fragmentów. Ostatecznie każda zweryfikowana instalacja otrzyma certyfikat SmartHome Ready. Naszą strategią jest udostępnić naszą profesjonalną wiedzę w sposób odpowiedni dla każdego inwestora.

SmartHome Ready, to pierwsza, znana nam próba ustandaryzowania wszystkich instalacji w domu. Domów takich już z powodzeniem możemy szukać w całej Polsce. Naszymi rozwiązaniami interesuje się już prasa specjalistyczna oraz organizacje branżowe. Wierzymy, że niedługo każdy świadomy inwestor będzie znał i rozważał budowę swojego domu w standardzie SmartHome Ready. Wierzymy, że budowę domu można ułatwić. Puścić w niepamięć historie, które słyszeliśmy podczas badań rynku o wielomiesięcznych opóźnieniach, dziesiątkach tysięcy złotych dodatkowych kosztów i nadszarpniętych nerwach. Wierzymy, że nasz świat dąży do ułatwiania życia ludziom do standardów na poziomie Plug&Play. I – być może wybraliśmy sobie jedną z najtrudniejszych branż – budownictwo, ale wierzymy, że SmartHome Ready stanie się powszechnie znanym standardem i jedyną słuszną odpowiedzią na pytanie, jak ugryźć to całe okablowanie w nowym domu.