Kurs wprowadzający SmartHome Ready – Nowoczesne instalacje domowe – Część I – Wybór właściwych wykonawców

Co generuje niechciane koszty na budowie?

Każdy, kto przygotowuje się do budowy domu zdaje sobie sprawę, że istnieją koszty, których nie można uniknąć. Działka, o ile nie otrzymana w prezencie kosztuje od kilkudziesięciu tysięcy na obrzeżach mniejszych miejscowości do kilkuset tysięcy bliżej największych aglomeracji. Budowa i wykończenie domu „pod klucz”, niezależnie od technologii budowy to koszt od czterystu tysięcy złotych. Przygotowując się
do inwestycji w nowy dom godziny się na te sumy. Porównując systemy grzewcze, okna czy nawet meble często godzimy się na rozwiązania droższe, którym po prostu ufamy.

Co to są zatem niechciane koszty? W uproszczeniu – to koszty błędów. Błędów naszych, błędów specjalistów, którzy nie wzięli odpowiedzialności za swoje prace, błędy spowodowane przypadkiem, bo
nie zawsze „znajdzie się winny”. To koszty, które nie dają użytkownikowi realnej wartości. O tak rozumiane niechciane koszty padło pytanie do ankietowanych. Jaka była odpowiedź – błędy były. Była ich cała masa.
I najczęściej były to błędy, których da się łatwo uniknąć.

„ (…) ponowne układanie obwodów elektrycznych które korygowały z hydrauliką (…)”

Jedna z odpowiedzi w ankiecie realizowanej do celów raportu.

 

Jakie jest źródło błędów?

Częściowo odpowiedź padła powyżej. Rozwińmy ten wątek. Jakie jest źródło błędów?

  • jesteśmy nim my – inwestorzy, łącznie z naszymi rodzinami i bliskimi, którzy pomagają nam w trudach budowy lub ograniczają się jedynie do przekazywania wytycznych
  • są nimi firmy usługowe, które realizują poszczególne etapy budowy, projektanci instalacji, wnętrz
    czy bryły budynku oraz sprzedawcy oferujący nam swoje najlepsze produkty. Problem błędów
    osób zewnętrznych nie byłby szczególnie istotny, gdyby nie fakt, że często dowieźć czyjejś winy
    i wyciągnąć z tego konsekwencje jest po prostu trudno.
  • Ostatnia grupa źródeł to przypadki. Czy one na pewno istnieją? W idealnych warunkach, perfekcyjnie dopracowanym projekcie, wykonawcach ściśle przestrzegających procedur i materiałach w stu procentach zgodnych ze specyfikacją nie ma miejsca na przypadek. Nie oszukujmy się jednak
    – budowa domu to nie tworzenie promu kosmicznego, a i one czasem zawodzą! Musimy godzić się
    na to, że czasem po prostu nie da się wskazać winnego.

 

Błąd: Wybrałem złego fachowca / złą ekipę elektryków.

Dokładnie określony błąd: Ekipy z polecenia miały zarezerwowane terminy. By nie opóźniać budowy wybrałem wykonawcę z Internetu. Wydawali się być fachowcami, cena również mi odpowiadała. Zdecydowałem się na nich. Ekipa po dwóch tygodniach prac budowlanych przestała pojawiać się
regularnie na budowie, aż wreszcie zupełnie „słuch po nich zaginął”.

„ (…) dynamiczne zmiany wprowadzane przez poszczególne ekipy nie były komunikowane pozostałym ekipom i to rodziło problemy: wchodzenie sobie w drogę, zła koordynacja prac (…)”

Jedna z odpowiedzi w ankiecie realizowanej do celów raportu.

 

Koszt:

  • Wykonawca zniknął z zaliczką na materiały – 3.000 zł
  • Wykonawca źle wykonał swoją pracę uszkadzając materiał – 3.000 zł (dobrał złe przekroje przewodów i typy przewodów <<wykonywał nie tylko instalację elektryczną>>, niektóre trasy kablowe nie zostały poprowadzone zgodnie ze sztuką)
  • Kolejna ekipa musiała rozpocząć pracę od demontażu instalacji – 1000 zł
  • Realizacja budowy domu opóźniła się o dwa miesiące – 5.000 zł

W naturze ludzkiej wpisane jest marginalizowanie rezultatów naszych własnych błędów, dlatego niejednokrotnie błąd z przypadku pierwszego zmarginalizujemy do utraconej zaliczki nie chcąc widzieć szerszej perspektywy. Niestety niezależnie od tego, czy chcemy je dostrzegać czy nie, one są. I w tym przypadku nie jest to jedynie ukradzione trzy tysiące złotych, ale łącznie dwanaście tysięcy złotych.

Dlaczego opóźnienie zakończenia budowy kosztowało pięć tysięcy złotych? P. Kowalski przez ten właśnie czas nie dysponował swoją nieruchomością, więc musiał dwa miesiące dłużej wynajmować mieszkanie.
W większości przypadków opóźnienia na budowach dało się przeliczyć na konkretną kwotę. To zrozumiałe, w końcu mając dom dwa miesiące dłużej można by hipotetycznie wynająć go po tej lub podobnej stawce.

„Pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie.”

Powiedzenie budujących.